close

Informacja dotycząca plików cookies
Informujemy, że używamy informacji zapisanych na urządzeniach końcowych użytkowników przy pomocy plików cookies, w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników. Pliki cookies użytkownik może kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Korzystanie z naszego serwisu internetowego oznacza, że użytkownik wyraża zgodę na ich zapisywanie.

Szubinka i Szubi w Rumunii 2021

Wycieczki krajowe i zagraniczne oraz relacje z ich przebiegu

Re: Szubinka i Szubi w Rumunii 2021

Postautor: dziadek zbyszek dodano: 14 wrz 2021, 22:11

Super atrakcje wyszukałeś, super foty i filmy. Jak bym był z Wami. :oklasky:
Im bardziej jesteś przekonany że masz niezawodne terenowe auto, tym dalej pójdziesz po traktor
Awatar użytkownika
dziadek zbyszek
Klubowicz
 
Posty: 2045
Rejestracja: 16 sty 2013, 17:01
Lokalizacja: Poznań powiat wieś
Motocykl: Soft 2 Szpetny xj600N Szpetka
Tel. kom.: 698282838
Płeć: mężczyzna
Wiek: 68

Re: Szubinka i Szubi w Rumunii 2021

Postautor: Luca dodano: 15 wrz 2021, 09:37

Prosiłbym o jakieś koordynaty miejsca z którego wypływają te łódki. :)
Jak kiedyś będę w okolicy to szkoda byłoby przegapić taką atrakcję.
Awatar użytkownika
Luca
Klubowicz
 
Posty: 4865
Rejestracja: 25 mar 2008, 09:30
Lokalizacja: KIELCE okolice
Motocykl: Jinlun250>XVS1100>GL1500
Płeć: mężczyzna

Re: Szubinka i Szubi w Rumunii 2021

Postautor: Szubi dodano: 15 wrz 2021, 12:40

Luca pisze:Prosiłbym o jakieś koordynaty miejsca z którego wypływają te łódki. :)
Jak kiedyś będę w okolicy to szkoda byłoby przegapić taką atrakcję.


możesz wyruszyć stąd Orsova (będziesz dłużej płynąć) https://www.google.com/maps/place/Orszo ... 3257?hl=PL

https://www.google.com/maps/@44.7315117 ... 6656?hl=PL

my pojechaliśmy kawałek dalej, na przystań koło rzeźby Decebala https://www.google.com/maps/place/Rze%C ... 5775?hl=PL

https://www.google.com/maps/@44.6401001 ... 6656?hl=PL

warto też pojechać dalej drogą bo widoczki jak dla mnie są super

https://www.google.com/maps/@44.630124, ... 6656?hl=PL

https://www.google.com/maps/@44.6304015 ... 6656?hl=PL

https://www.google.com/maps/@44.5984427 ... 6656?hl=PL

jaskinia Veterani
https://www.google.com/maps/place/Veter ... 2961?hl=PL
Największe szczęście w świecie, na końskim i motocyklowym siedzi grzbiecie . . .
Awatar użytkownika
Szubi
Klubowicz
 
Posty: 2532
Rejestracja: 08 sie 2011, 18:28
Lokalizacja: Oborniki
Motocykl: Vader-Honda Varadero
Płeć: mężczyzna
Wiek: 47

Re: Szubinka i Szubi w Rumunii 2021

Postautor: Szubi dodano: 15 wrz 2021, 16:34

to z Yamahy przesiadamy się z powrotem na Honde. Ubieramy się w ciuchy, ustawiam nawigację na telefonie. Oooo widzę że przyszedł jakiś SMS. Mój operator informuje mnie, że została naliczona opłata 194 zł za transmisję danych i po osiągnięciu kwoty 240zł usługa zostanie zablokowana. :wielkieoczy: :wrr: Co? Jak? Dlaczego? Przecież mam roaming na terenie EU. Całą Rumunię z włączoną transmisją danych jadę i jeszcze wiele GB mam do wykorzystania. Patrzę na drugi brzeg. No tak, tam już Serbia która nie jest w EU :mur: :mur: :mur: Czasami na wakacjach człowiek taki wyluzowany, że wyłącza myślenie :lanie: Miło się pływało na falach Dunaju, ale nie sądziłem, że aż tak słono przyjdzie mi za to zapłacić _boisie Dzisiaj właśnie przyszła faktura na przeszło 200zł. Napisałem reklamacje, może uwzględnią że nie przekraczałem granicy. Zobaczymy. Teraz albo będę się tym przejmował przez cały dzień, albo panta rei i lecę dalej. Wsiadamy na :bike05: i może wiatr rozgoni te złe myśli o czekającym mnie rachunku. Lecimy jeszcze parę kilometrów dalej. Droga fajna prowadząca tuż obok brzegu Dunaju, z drugiej strony góry.

https://goo.gl/maps/UeRmzhnbUHEL8Cbs7

W końcu robimy nawrotkę i lecimy w stronę naszego pensjonatu. Po drodze mamy ochotę na kawę. Może na stacji będa mieli dużą kawę. Niestety próżna nasza nadzieja. Wzięliśmy największą i tak była mała

Obrazek

Kolejne klimoetry i robimy się też głodni :amam: Zajeżdżamy do tej samej restauracji co dzień wcześniej. Dobre było to po co zmieniać.

Obrazek

Ponieważ gorąco, na schłodzenie bierzemy przepyszną lemoniadę

Obrazek

Tak jak wczoraj, w środku jesteśmy jedynymi gośćmi. Reszta siedzi w ogódku. Szubinka mówi, że wczorajsza pizza była pyszna, to dzisiaj i ja się na to skuszę.

Najedzeni, napici, do pensjonatu stosunkowo blisko a godzina nie aż taka późna. Bez sensu siedzieć w pensjonacie. Decyzja - jedziemy na Transalpinę którą mieliśmy zaplanowaną dopiero na jutrzejszy dzień.

Jak się okazuje Transalpinę można zdobywać na różne sposoby ;)

Obrazek

koc na Quń, jakiś sznurek, iphone w łapie i można zdobywać góry :D


Obok jeźdzca leci drugi gniady Quń, na pełnym luzaku.

Obrazek

jeździec jedzie drogą

Obrazek

a gniady koń leci na skróty

Obrazek

Pniemy się serpentynami w górę. Coraz wyżej i wyżej. Zakręty w dużej mierze to agrafki. Pokonuje je w dużym złożeniu (dzisiaj nie mam skaw po bokach ;p ) ale prędkość i tak nie jest zbyt wielka, bo w niektórych zakrętach trzeba maksymalnie redukować aby podjechać. Z każdym kilometrem, z każdym metrem coraz piękniej. Znowu w intercomie najczęściej rozbrzmiewa zdanie: JEST PIĘKNIE !!! :*

Obrazek

Pisząc te słowa i wstawiając te zdjęcia, chciałbym już być tam z powrotem.

Dojeżdżamy do jednego z symboli Transalpiny. Dlaczego symboli? Ten widok często przewija się na pamiątkowych magnesach :rotfl:

Obrazek

Widoki przecudowne. Niestety lub stety, zdjęcia tego nie oddają, tej przestrzeni, spokoju.

Obrazek

Można tak godzinami stać i gapić się na te góry

Obrazek

Nawet tak wysoko są Dzikusy (tak nazywaliśmy te dzikie bezpańskie psy) Nie pytajcie za czym ta kolejka stoi

Obrazek

Słońce powoli zaczyna zachodzić

Obrazek

Chcemy jechaćdalej a tu blokada drogi :stop:

Obrazek

oj trzeba uważać na Transalpinie, bo nigdy nie wiadomo co Cię spotka za zakrętem

Obrazek

https://photos.app.goo.gl/ukq5UMqDK56qh26M7

Robi się już naprawdę późno. Czas wracać. Jutro rano tu wrócimy. Do pensjonatu przyjeżdżamy ok.22. Na szczeście brama która na noc jest zamykana, była jeszcze otwarta. Jeszcze gospodarzowi mówimy, że prosimy jutro o śniadanie na 7. Robi wielkie oczy :wielkieoczy: ale ok. Jutro dużo km przed nami.

Przed pojściem spać kosztujemy sera który kupiliśmy na Transalpinie oraz piwo które kupiliśmy w ich Lidlu. Taka ciekawostka covidowa. O ile generalnie ich stosunek do maseczek itp. jest podobny do naszego, o tyle w Lidlu na wejściu stoi ochroniarz i każdy musi mieć maseczkę oraz musi zbliżyć rękę do automatu do mierzenia temperatury.

Obrazek

tak informacyjnie - ser był pyszny :)

c.d.n.
Największe szczęście w świecie, na końskim i motocyklowym siedzi grzbiecie . . .
Awatar użytkownika
Szubi
Klubowicz
 
Posty: 2532
Rejestracja: 08 sie 2011, 18:28
Lokalizacja: Oborniki
Motocykl: Vader-Honda Varadero
Płeć: mężczyzna
Wiek: 47

Re: Szubinka i Szubi w Rumunii 2021

Postautor: Luca dodano: 16 wrz 2021, 10:25

Dzięki za szczegółowe namiary, teraz nawet o północy trafię :)
Awatar użytkownika
Luca
Klubowicz
 
Posty: 4865
Rejestracja: 25 mar 2008, 09:30
Lokalizacja: KIELCE okolice
Motocykl: Jinlun250>XVS1100>GL1500
Płeć: mężczyzna

Re: Szubinka i Szubi w Rumunii 2021

Postautor: Szubi dodano: 16 wrz 2021, 16:54

tak jak umówiliśmy się wcześniej z gospodarzem, przychodzimy o 7 na śniadanie. Jajka, parówki, trochę sera. Pakujemy graty na moto i lecimy na Transalpinę, której przedsmak mieliśmy już wczoraj :motor:
Dzisiaj czeka nas trasa południe - północ https://www.google.com/maps/dir/La+Tosc ... !3e0?hl=PL Trochę km dziś nakulamy i kilka godzin w siodle.

Novaci zostawiamy za sobą i zaczynamy wspinać się na Transalpinę

Obrazek

Lecimy zakrętasami, lewa, prawa, lewa, prawa. Aż się kręci w głowie od tych zakrętów :swir: Po drodze spotykamy kopytne :)

Obrazek

Zatrzymujemy się a Szubinka leci od razu do koni. Tylko nic dla nich nie mamy. Zadnego przysmaku, żadnej marchewki. Zaraz. Mamy. Szubinka wyciąga z kieszeni cukier zabrany z reustauracji. Wysypuje na rękę i daje konikom. Jeden trochę nieufny. Trzmyma się z boku. Koniki wysokości Hucułów. Większe od kucyków mniejsze od naszych.

Obrazek

Obrazek

i już cały pysk w cukrze :rotfl:

Obrazek

Trochę nas gorszy, że mając tyle trawy wokół one grzebią w śmieciach.

Obrazek

Śmieci na łonie natury, to coś co mnie osobiście strasznie wkurza :wrr: Niestety dotyczy to też naszych polskich lasów :zalamka:

robimy fote z nowo poznanym przyjacielem

Obrazek

Pochodzą do nas polacy którzy proszą o zdjęcie. Wymieniamy się wrażeniami z pobytu w Rumunii. Miśków widzieli więcej od nas, bo aż siedem i to nawet młode. Oni dziś już samochodem wracają do Polski,a konkretnie do Wieliczki.

Konie zaczynają przechodzić na drugą stronę jezdni. Tak jak pisałem wcześniej, na Transalpinie wciąż musisz jechać w skupieniu, bo nie wiesz co zaraz możesz spotkać na środku drogi ;p

Obrazek

Obrazek

Zaczynają podchodzić do samochodów, a nuż szyba pójdzie w dół i zdobędą jakiś frykas

Obrazek

https://photos.app.goo.gl/d6WEMuBBMb9PPzHj6

Szubinka zostaje jeszcze z końmi. Mnie zamarzyło się zrobić fotkę na tle tej panoramy gór

Obrazek

Wskakuje na moto i jadę zrobić fotę. Zjeżdżam z asfalu na nawierzchnię trawiasto- kamienistą. Przecież mam turystyczne enduro :czapa: Taaaa, to enduro to tylko z nazwy. Przednie koło blokuje mi się między kamieniami, motocykl staje i . . . naprężam mięśnie bo zacyna mi lecieć na prawą stronę. Wołam Szubinę na pomoc, ale jest zbyt daleko. Grawitacja robi swoje i.... jebut poleciał. _boisie :wrr: :mur:

Wspólnymi siłami podnosimy moto obładowane sakwami. O właśnie sakwa. Wczoraj kupiliśmy gliniany dzbanek na prezet dla osoby opiekującej się naszymi końmi w kraju, który zapakowaliśmy do sakwy. Uff cały. Będę żył ;) Sprawdzam moto, chyba wszystko dobrze, oparł się na gmolu i sakwach. Jednak nie. Pomimo tego, że podnóżki są składane, ten się nie złożył. To kierowca dalej jedzie bez prawego podnóżka _bezradny

Obrazek

tylko gdzie teraz tą nogę położyć :swir:

Obrazek

c.d.n.
Największe szczęście w świecie, na końskim i motocyklowym siedzi grzbiecie . . .
Awatar użytkownika
Szubi
Klubowicz
 
Posty: 2532
Rejestracja: 08 sie 2011, 18:28
Lokalizacja: Oborniki
Motocykl: Vader-Honda Varadero
Płeć: mężczyzna
Wiek: 47

Re: Szubinka i Szubi w Rumunii 2021

Postautor: Luca dodano: 17 wrz 2021, 08:32

Szubi pisze:Obrazek

Za to zdjęcie powinniście dostać Oscara :oklasky:

Szubi pisze:Wskakuje na moto . . . Przednie koło blokuje mi się między kamieniami, motocykl staje i . . .

Klasyka gatunku. Dobrze, że Tobie się nic nie stało i, że akurat wtedy Szubinka nie była z tyłu.
Awatar użytkownika
Luca
Klubowicz
 
Posty: 4865
Rejestracja: 25 mar 2008, 09:30
Lokalizacja: KIELCE okolice
Motocykl: Jinlun250>XVS1100>GL1500
Płeć: mężczyzna

Re: Szubinka i Szubi w Rumunii 2021

Postautor: Szubi dodano: 17 wrz 2021, 10:45

Luca pisze:
Szubi pisze:Klasyka gatunku. Dobrze, że Tobie się nic nie stało i, że akurat wtedy Szubinka nie była z tyłu.


eeee tam, to tylko parkingówka. Motocykl się położył, a ja dalej stałem na nogach. Tylko Viadro to ciężka krowa + sakwy, to nie utrzymałem. Taka parkingówka to pierwszy raz :oops:

No to lecimy dalej z opowieścią :czytaj:

Moto podniesione, to wsiadamy i

Obrazek

i serpentyną dróg pniemy się do góry :*

Obrazek

Choć jest obawa przed kolejnymi zatrzymaniami na poboczach, to jak tu się nie zatrzymywać jak tu takie widoki

Obrazek

Obrazek

Te widoki działają jak magnez, nie chcą nas uwolnić

Obrazek

Jesteśmy w górach, to chociaż na jakieś pagórki się powspinamy :rotfl:

Obrazek

za rok jak tu wrócimy musimy swoją nakleję dokleić

Obrazek

i kolejny motocyklista stoi urzeczony widokami

Obrazek

Czego jeszcze nie jedliśmy w Rumunii? Langosa !!!

Obrazek

robi się

Obrazek

wybraliśmy wersję z serem

Obrazek

Idziemy wydać ostatnie papierowe leje.

Obrazek

Tak przy okazji, chyba tylko Rumunia i Australia mają plastikowe banknoty

Obrazek

Obrazek

brzuchy nakarmione, to teraz dalej karmimy oczy pięknymi widokami

Obrazek

pogoda dzisiaj dopisała. Prawie bezchmurne niebo

Obrazek

dzikus pilnował nam motocykla ;)

Obrazek

Lecimy dalej serpentyną dróg. Oj będzie mi tego brakowało w wlkp. Tu fajnych zakrętów jak na lekarstwo

Obrazek

Jedziemy a tu nagle słyszę w intercomie radosne - SĄ !!! Ale co? Osiołki :* Drugi symbol Transalpiny. Tak, też są na pamiątkowych magnesach.

Obrazek

https://photos.app.goo.gl/1zcYLfQ9wmeNodjZA

chodzą z dzwoneczkami na szyi. Chyba aby je potem łatwiej odnaleść, bo żadnego opiekuna który by ich pilnował, nie widać.

Urocze są :*

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

i osiołek który nie utrzymał motocykla wśród . . .

Obrazek

pięknie wyglądają w tych górach

Obrazek

a ten mały puchaty słodziak nas rozczulił niesamowicie

Obrazek

Obrazek

https://photos.app.goo.gl/sfggpyqfQohs3Hch9

nie tylko niedźwiedzie jedzą nam z ręki :rotfl: Szubinka karmiła konie chwilę wcześniej a ja osiołki.

Obrazek

mleko matki i tak najlepsze

Obrazek

a ten dziad mnie ugryzł w kurtkę

Obrazek

Tymczasem osiołki idą na blokadę drogi

Obrazek

i haraczu żadają za przejazd

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Szubinka tęsknym wzrokiem patrzy za osiołkami. Decyzja - za rok tu wracamy, rozbijamy namiot i będziemy chodzić po górach w poszukiwaniu osiołków i koni.

Obrazek

Musimy jechać dalej. Dzisiaj musimy przejechać z południa Rumunii na północ.

Na trasie robi coraz tłoczniej. Trafiamy na grupę Litwinów na moto. Ależ się wleką. Tak to my do wieczora nie dojedziemy do Satu Mare. Moto mam obładowane, to z Niemcami na GS- ach nie będę się ścigał, ale tych muszę wyprzedzić.

Gdy zjeżdżamy w niziny, robimy przystanek, robimy kilka fotek.

Obrazek

Obrazek

całkiem stromo _boisie

Obrazek

ooooo i lecą Litwni których wzieliśmy na Transalpinie

https://photos.app.goo.gl/mjMSba6s7xDdEi4P8

i co dalej w mej opowieści :czytaj: nuda :nuda: Lecimy różnymi drogami, w dużej mierze autostradami w stronę Satu Mare gdzie mamy pensjonat.. Nawet o dobrym czasie przybywamy na miejsce. Trochę się bałem jak wytrzymamy tyle godzin w siodle, ale jakoś zleciało. W Satu Mare mieliśmy trochę kłopotów aby dotrzeć na miejsce, bo pełno jednokierunkowych ulic. Sam pensjonat bardzo sympatyczny.

Obrazek

Obrazek

Apartamet też niczego sobie. Trochę w takim marynistycznym stylu.

Obrazek

z pięterkiem

Obrazek

na pięterku szezlong

Obrazek

można odpocząć

Obrazek

i kuchnia

Obrazek

To czego jeszcze nie spróbowaliśmy w Rumunii - Sarmali, to takie ichnie małe gołąbki. Pytamy właściela gdzie możemy coś takiego zjeść. Przesyła nam namiary sms-em. To idziemy w miasto. Dochodzimy do wskazanego lokalu a tam panie na szpileczkach, faceci w gajorach. My w strojach motocyklowych chyba tu nie pasujemy. Prawdopodobnie odbywał się tam ślub. No cóż trudno. Widzę motocykle na polskich blachach

Obrazek

Zagaduję ich, gdzie tu zjeść sarmale. Nie wiedzą. Kawałek dalej jest knajpa, ale nie polecają, pizza jakaś taka gumowa. Trudno to skończymy w Kauflandzie. Robimy zakupy na wieczór i na śniadanie. Mieliśmy jeść i pić co lokalne to pijemy :piwa:

Obrazek

Wychodząc z Kauflandu, jest ten grill o którym wspominał Deamiens w swojej relacji. Niestety Mici już nie mają. Trudno sarmale i dobre mici zjem może za rok.

c.d.n
Największe szczęście w świecie, na końskim i motocyklowym siedzi grzbiecie . . .
Awatar użytkownika
Szubi
Klubowicz
 
Posty: 2532
Rejestracja: 08 sie 2011, 18:28
Lokalizacja: Oborniki
Motocykl: Vader-Honda Varadero
Płeć: mężczyzna
Wiek: 47

Re: Szubinka i Szubi w Rumunii 2021

Postautor: Szubi dodano: 17 wrz 2021, 17:15

rano wstajemy przed 7, bo chcemy najpóźniej o 8 wyjechać. Taki jest plan. Ta, można mieć plany :rotfl:

Wczoraj postawiłem moto na centralce, bo smarowałem łańcuch.

Obrazek

Zrzucam z centrali a tu klops. Nigdzie nie pojedziemy _bezradny

Obrazek

Zero powietrza w tylnym kole :wrr: :mur: :/ I jebut cały nasz misterny plan :mur: Od kilku dni po głowie tłukła się, nie wiadomo skąd myśl, że złapię kapcia. Po raz pierwszy zabrałem też ze sobą koło zapasowe w spreyu, które dostałem od Hondy na ich szkoleniu w Toruniu. Co robić? Na całe szczęście nie jestem szewcem co bez butów chodzi. Odkąd kiedyś mnie holowali i musiałem słono za to zapłacić, do każdej polisy komunikacyjnej biorę assistance. Memory fajf Siara i wszystko jasne :cwaniak: Dzwonię do Ergo i ma przyjechać laweta, która zawiezie mnie do wulkanizatora. Kurczę ale gotówki już nie mam _bezradny Co jeśli tam nie będę mógł zapłacić kartą. Właściciel pensjonatu oferuje, że zaprowadzi mnie do bankomatu. Trochę daleko ten bankomat. On całą drogę gada, trochę po angielsku, trochę po polsku. Gaduła taki ale sympatyczny i pomocny. Zaprowadził do bankomatu, poczekał z nami na lawetę itp. Podchodzę do bankomatu. Ile wypłacić? Biorę 200 lei, bo jak coś jeszcze wyjdzie i będzie potrzebna gotówka, to nie chcę mieć już dodatkowego stresu. Wystarczy na dziś. Najwyżej na granicy zatankuje pod korek a resztę wymienię na euro w kantorze. Zapomniałem, że karta Revolut za wypłatę z bankomatu w weekend pobiera prowizję. Cóż trudno, muszę. Wracamy, a lawety wciąż nie ma. Znowu zaczynam się denerwować.

W końcu przyjeżdża i to taka, że busa by mogła zabrać.

Obrazek

Facet od lawety trochę wystraszony, bo nigdy nie wiózł chyba motocykla. Rozmawia z właścicielem pensjonatu i w końcu ładujemy moto.

Obrazek

Pytają się o co mogą zahaczyć pasy. Moto wydaje się dobrze zabezpieczone. Wrzucamy toboły do szoferki. Pan od lawety wypisuje papiery z assistance. Są po angielsku. Facetowi trzęsą się ręce. Widać jest to dla niego sytuacja nietypowa i też się stresuje. Wpisuje moje imię - Hubert, moje nazwisko - Marian. No nie, Marian to moje drugie imię, a nie nazwisko :cwaniak: Szubinka się lituje i pomaga panu wypełnić formularz. Ten się od razu uśmiecha z wdzięcznością. Mój podpis i ruszamy do wulkanizatora. Zawiózł nas do sieciówki która jest i u nas czyli Premio. Jak zobaczyli motocykl też delikatny popłoch. Nikt nie chce się za to zabrać. Za to zleciał się cały zakład i nawet pani z biura przyszła. No tak wydarzenie dnia w warsztacie. W końcu szef tego interesu podchodzi leniwie, ogląda i mówi, że nie ma problemu. Pewnie ktoś nam w nocy, jak motocykl stał na ulicy spuścił powietrze. Napompują i mogę jechać dalej. No problem :cwaniak: Nie kupujemy jego bajki :foch: Mówimy, że motocykl był na zamkniętym placu i nikt postronny nie miał do niego dostępu. Musi być uszkodzona opona. Szef dzwoni do kogoś i daje mi telefon. Po drugiej stronie słuchawki, ktoś mówi łamaną polszczyzną. Pyta co jest? Mówię, że mamy kapcia w tylnym kole i na pewno opona jest uszkodzona, bo powietrze tak samo z siebie nie zeszło. W końcu znalazł się jeden odważny, wskoczył na lawetę i zaczął nadsłuchiwać. Wszyscy otoczyli lawetę i zaczęli mu kibicować. Ja chyba najmocniej. Ktoś przyniósł mu butelkę z wodą. Zaczął polewać oponę wodą. Nic. Znowu gadka, że wystarczy dopompować. Bierze wiaderko z mydlinami i pędzlem smaruje oponę. I nagle w jednym miejscu pojawiają się pęcherzyki powietrza. Więc jednak !!! Bijemy mu wszyscy brawo. Jest bohaterem dzisiejszego dnia :oklasky:

Obrazek

Wbija jakiś szpikulec, łata to sznurkiem. Pokazuje moje koło zapasowe w sprey. Oglądają, trochę się dziwią, ale wpuszczają w końcu w oponę. Zrobione. Jesteśmy uratowani :_hura: Dziękujemy Panu od lawety. Jadę jeszcze na jazdę próbną. Jedzie - jedzie. Hamuje - hamuje. Powietrze jest - jest. OK. Ładujemy toboły i idę do biura się rozliczyć. Ile się pytam? Szef nie wie. Woła bohatera dnia. Ile? Ten też tylko wzruszył ramionami. Dobra 20 lei. Płacę, ustawiam navi i lecimy na granicę.

Navi chyba ustawiona na omijaj korki, bo doprowadza nas do malutkiego przejścia granicznego, na którym stoi jeden mały kontener. Kurczę nie taki był plan. Miałem jeszcze przed granica zatankować i wymienić leje na euro. Co ja z prawie 200 lejami zrobię w Polsce :swir: Przed nami kilkanaście samochodów. Robi się gorąco. Rozbieramy kurtki. Przepychamy co chwilę moto o parę metrów. Przed mami Francuzi w aucie. Wypasione BMW. Nagle szyba idzie w dół i papierek za okno. To brudasy :lanie: :whip: Dojeżdżają do przejścia i ich zawracają. Dobrze im tak. Teraz nasza kolej. Pokazujemy dowody i nam też każą zawracać :wielkieoczy: :stop: Ale dlaczego? Mówią, że musimy jechać na to większe przejście graniczne którym wjeżdżaliśmy. Tamto jest tranzytowe a to lokalne dla Rumunów i Węgrów. No nie :mur: Rumunia nie chce nas wypuścić. No to kolejny stresik. Na całe szczęście, to drugie przejście graniczne nie jest zbyt daleko.

c.d.n.
Największe szczęście w świecie, na końskim i motocyklowym siedzi grzbiecie . . .
Awatar użytkownika
Szubi
Klubowicz
 
Posty: 2532
Rejestracja: 08 sie 2011, 18:28
Lokalizacja: Oborniki
Motocykl: Vader-Honda Varadero
Płeć: mężczyzna
Wiek: 47

Re: Szubinka i Szubi w Rumunii 2021

Postautor: Deamiens dodano: 17 wrz 2021, 19:26

Mi w Rumunii kamyk przebił oponę. Taki, że pianka pięknie z dziury tryskała. W wulkanizacji mi to ogarnęli od ręki, najdłużej z tego wszystkiego zeszła mi kwestia płatności - chcieli pięć, ale czego? Okazało się, że lei. Chcieli PIĘĆ LEI za dziurę w oponie, w którą mogłem wcisnąć palca. I bez problemów dojechałem na niej do domu.

A z doświadczenia wiem, że ZAWSZE warto mieć te 200 euro w drobnych - niezależnie od kraju, od sytuacji, od czegokolwiek - euro działa. Nawet jeśli kurs będzie złodziejski, to i tak co by się nie działo ktoś euro weźmie. Hotel, warsztat, restauracja - nie masz waluty, karta nie działa - euro działa :)
Awatar użytkownika
Deamiens
Forumowicz
 
Posty: 1297
Rejestracja: 20 cze 2010, 20:47
Lokalizacja: Lublin
Motocykl: DR800, DL1000
Tel. kom.: 696082016
Płeć: mężczyzna
Wiek: 33

PoprzedniaNastępna

Wróć do Podróże

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości