Od razu muszę Was przeprosić ale zdjęcia robiliśmy smartfonami

Sorki.
Dwie fotki z pierwszego dnia obie z Piątku

Uśmiechnięta Kierowniczka

oraz szef wszystkich szefów (bynajmniej w tym momencie)
Dzień drugi 14.08.2015
Wstajemy troszkę po siódmej. Kawa, toaleta, pakowanie i po ósmej pędzimy w stronę Lipców Reymontowskich. Sama wioska robi mieszane wrażenie. Jest czysto ładne chodniki, zieleń, ławeczki ale w samym środku wsi z jednej strony cmentarz a z drugiej targ a że dziś piątek to masa ludzi. Oczywiście chodzą po ulicy jakby był to deptak. Ale nas interesuje muzeum. Jesteśmy pod jego bramami o dziesiątej. Czekamy do dziesiątej dziesięć po czym w internecie odnajduję numer telefonu do dyrektora. Dzwonię i grzecznie przepraszam ale muzeum powinno być czynne od dziesiątej a jest piętnaście po a tu ani ducha nie widać. Pan dyrektor grzecznie odpowiada że "coś mu wypadło" i będzie za 40 minut !!!!!!!! WTF ? Powiem Wam że z wrażenia odebrało mi mowę. Rozłączyłem się bez pożegnania i za pięć minut byliśmy już poza feralnymi Lipcami Reymontowskimi !!

To pod muzeum. Tu jeszcze miałem dobry humor.
Pogoda marzenie, choć nie, raczej jest za gorąco. Jedziemy jakąś dwupasmówką znaczy S8 czyli obwodnicą Piotrkowa w kierunku Częstochowy.Robimy przerwę na małe co nieco.

Cień na wagę złota. To hasło na dziś.
Potem jeszcze tankowanie.

Tutaj koleżanka Kierowniczka prezentuje modę motocyklową na dzisiejszy dzień.
Po kilku godzinach jesteśmy pod Jasną Górą. Pecha ciąg dalszy. Od kilku dni przybywają jakieś pielgrzymki piesze i jest tyle ludzi jak latem na Krupówkach !
Nawet się nie zatrzymujemy. Jedziemy drogą nr.46. Mijamy Lubliniec, pozdrowienia dla Vatera, potem Zawadzkie, pozdrowienia dla Valdio i przez Strzelce Opolskie i Krapkowice docieramy do Dobrej. A tam wypas. Większość uczestników imprezy p.t. Po piwo do Czech już się rozlokowała i trwają przygotowania do wieczornych harców. No i to co tygryski lubią najbardziej rozmowy przy ognisku plus konkursy i oczywiście


"Nasza" płeć piękna .... i nie wiadomo co robiący Kubuś

Płeć "brzydka"

Pozdrowienia od Vatera.
Drugiego dnia przejechaliśmy tylko 270 kilometrów oczywiście bezawaryjnie. C.D.N. Pozdrawiam. Peliks.